Loading interface...

Akcje

Loading interface...

Akcje są papierami wartościowymi oznaczającymi prawa ich posiadaczy do współwłasności firmy, która je wyemitowała, czyli spółki akcyjnej (lub komandytowo-akcyjnej). Oznacza to, że, akcja jest częścią kapitału spółki, a akcjonariusz staje się jej udziałowcem (współwłaścicielem majątku spółki). Oprócz praw o charakterze majątkowym (na przykład prawo do dywidendy) właściciel akcji nabywa także przywileje o charakterze niemajątkowym (na przykład prawo do głosu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy).

Spółka emituje akcje...

Pierwsza seria akcji emitowana jest w chwili wejścia spółki na giełdę, następne wiążą się już tylko z podwyższeniem kapitału zakładowego (co może, ale nie musi mieć miejsca). Dlaczego firmy decydują się na emisję publiczną, czyli de facto oddanie w obce ręce części władzy nad firmą i jej samej? Chodzi oczywiście o pieniądze, jakie przedsiębiorstwo pozyska z ich sprzedaży, a które mogą posłużyć między innymi do finansowania przyszłych inwestycji. Kiedy papiery wartościowe (akcje lub obligacje) kupowane są bezpośrednio od emitenta, to mówimy o wymianie na rynku pierwotnym (w odróżnieniu od wymiany między inwestorami na parkiecie giełdowym - rynek wtórny akcji).

Cena za akcję ustalona jest (jako przedział cenowy) w prospekcie emisyjnym i jest kształtowana w zależności od zgłaszanego popytu (im więcej chętnych, tym akcje są droższe). Kapitał spółki może być rozbity na dowolną ilość akcji, stąd czasami sto akcji spółki oznacza kontrolę nad 1% jej całości, a innym razem nie da nam nawet 0,01%.

...Inwestor je kupuje

Na giełdzie dokonuje się obrotu akcjami zwykłymi, czyli dającymi takie same prawa wszystkim inwestorom. Papiery te mają formę zdematerializowaną, a więc istnieją pod postacią zapisu informatycznego na kontach domów maklerskich, które są członkami giełdy.

Te wyspecjalizowane instytucje finansowe podlegają ścisłym regulacjom ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, a dyspozycje kupna i sprzedaży przyjmują i realizują poprzez swoje serwisy internetowe. Aby kupować akcje należy założyć rachunek inwestycyjny i zasilić konto odpowiednią ilością środków. Dom maklerski będzie kupował i sprzedawał akcje zgodnie ze zleceniem właściciela konta, a od każdej transakcji pobierana będzie (z góry określona na +/- 0,4%) prowizja.

Dwa główne rodzaje zleceń, jakie może wykonać właściciel konta maklerskiego to naturalnie; zlecenia kupna i zlecenia sprzedaży. Kupując akcje, lub oferując akcje na sprzedaż, możemy skorzystać ze zlecenia "z limitem ceny" lub "bez limitu ceny". W pierwszym wypadku deklarujemy ilość kupowanych/sprzedawanych akcji i cenę za akcję. Zlecenia "bez limitu ceny" (na przykład: PKC - Po Każdej Cenie) przeznaczone są dla inwestorów, którzy nie chcą długo czekać na realizację zlecenia i ważniejsze jest dla nich to, że w ogóle dokonają transakcji, niż to, jak dużo będzie ich to kosztować (w przypadku kupna), czy też jak wiele zarobią (w przypadku kiedy oferują swoje akcje na sprzedaż). Zlecenia "bez limitu ceny" mają najwyższy priorytet realizacji ale wystawiając je praktycznie zgadzamy się na warunki drugiej strony.

*** Więcej o zleceniach kupna i sprzedaży w osobnym artykule. ***

Rodzaje akcji

Ze względu na sposób przenoszenia własności, wyróżniamy następujące rodzaje akcji:

Akcje imienne – uprawniona do ich posiadania jest osoba fizyczna lub prawna, wskazana na dokumencie akcji, a więc związane są z konkretną osobą - zwykle są to założyciele spółki. Akcje imienne nie są przedmiotem bezpośredniego obrotu na giełdzie. Kodeks spółek handlowych pozwala na zbycie akcji tego typu, jednak uprawnienie to może zostać ograniczone zarówno przez ustawę, jak i statut spółki. Od statutu spółki zależy też, czy akcje imienne mogą zostać zamienione na akcje na okaziciela i odwrotnie. Przywilejem akcjonariuszy imiennych jest prawo uczestnictwa (i prawo głosu) w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

Akcje na okaziciela – od akcji imiennych odróżnia je to, że nie są związane z konkretną osobą. Właściciel akcji może swobodnie nimi dysponować (nie podlega ograniczeniom statutowym spółki). Na żądanie akcjonariusza, możliwa jest zamiana akcji na okaziciela na akcje imienne (o ile nie zabrania tego statut spółki). Właściciel akcji nabywa przywileje gwarantowane właścicielom akcji imiennych, ale też bierze na siebie obowiązki wynikające z prawa własności do tego rodzaju papierów. Należy zaznaczyć, że wszystkie akcje notowane na Warszawskiej GPW, to akcje na okaziciela.

Uwzględniając formę pokrycia, wyróżniamy następujące rodzaje akcji:

Akcje gotówkowe – wydawane są w zamian za wkłady pieniężne uiszczane przez akcjonariuszy.

Akcje aportowe – wydaje się je w zamian za wkłady niepieniężne (rzeczowe, czyli aporty) którymi mogą być nieruchomości, wierzytelności czy rzeczy ruchome.

Ze względu na uprawnienia akcjonariuszy wyróżnić możemy:

Akcje zwykłe – reprezentują ułamkową własność kapitału akcyjnego. Dają one swym właścicielom określone prawa, w tym prawo do uczestniczenia w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy wraz z prawem głosu, prawo do dywidendy, prawo poboru (pierwszeństwo w objęciu akcji nowej emisji), prawo do podziału majątku spółki w razie jej likwidacji.

Akcje uprzywilejowane – są akcjami imiennymi gwarantującymi swoim posiadaczom dodatkowe uprawnienia. W chwili zbycia akcji, przywileje związane z jej posiadaniem przechodzą na nabywcę (o ile statut spółki nie przewiduje jej wygaśnięcia, a wówczas staje się akcją na okaziciela).

Akcja uprzywilejowana daje możliwość oddania dwóch głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy (większa siła decyzyjna w spółce).  W przypadku akcji uprzywilejowanych co do dywidendy, ich posiadacz otrzymuje dywidendy wyższe od tych, jakie są wypłacane właścicielom akcji zwykłych. Wartość nie może przekraczać 150% dywidendy przeznaczonej akcjonariuszom bez uprzywilejowania.

Szczególnym rodzajem akcji uprzywilejowanych są akcje nieme. Nie są one ograniczone w zakresie dywidendy (nie stosuje się tutaj zasada o nieprzekraczalności 150% wartości dywidend wypłacanych dla akcji zwykłych), jednak akcjom tym zostało odebrane prawo głosu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

Akcje uprzywilejowane są zawsze akcjami imiennymi (przypisane są do konkretnej osoby), a obrót nimi wiąże się z określonymi warunkami (np. imienny wpis do rejestru akcjonariuszy). W odróżnieniu od akcji zwykłych, nie podlegają obrotowi publicznemu na Giełdzie Papierów Wartościowych, i jeśli inwestor zdecyduje się na sprzedaż akcji uprzywilejowanej na giełdzie, traci ona swoje przywileje, stając się akcją zwykłą.

Szczególnym rodzajem akcji uprzywilejowanych (kolejnym, po akcjach niemych) są tak zwane akcje złote, gwarantujące wyjątkowe uprawnienie, w tym między innymi prawo weta. Posiadaczami tych akcji są zwykle osoby szczególnie zasłużone dla przedsiębiorstwa (na przykład jego założyciele).

Akcje uprzywilejowane tym jeszcze różnią się od akcji zwykłych, że ich posiadaczom przysługuje pierwszeństwo w prawie do podziału majątku spółki w razie jej likwidacji.

Wycena akcji

Kiedy zidentyfikujemy już spółkę, w którą chcemy zainwestować, pojawia się pytanie o sprawiedliwą cenę jej akcji. To zagadnienie rozwiązuje się na etapie wyceny. Przyjmuje się też, że rynek nie jest doskonały, stąd też różnica ceny akcji od jej "prawdziwej" wartości, którą jest wartość wewnętrzna akcji. Jeżeli wartość wewnętrzna jest wyższa niż jej cena, to akcja jest niedowartościowana i należy rozważyć jej kupno, a kiedy wartość wewnętrzna akcji jest niższa niż jej cena, to akcja jest przewartościowana i należy zastanowić się nad jej sprzedażą.

*** Więcej o metodach wyceny akcji w osobnym artykule. ***

Operacje na akcjach:

Pierwszą notowaną na rynku papierów wartościowych operacją spółki, jest emisja własnych akcji. Zainteresowani mogą je już teraz nabywać i zbywać. Oto kilka innych zdarzeń, jakie rynek akcji przewidział dla nas i naszych papierów:

Splity i Resplity

Split - jest to podział wartości nominalnej akcji. Dokonuje się ich z reguły wówczas, gdy akcje są bardzo dużo warte (na przykład kilkaset złotych za akcję) i przez to handel nimi jest utrudniony. Spółki dokonują wówczas splitów, aby zmniejszyć jednostkową wartość akcji, a dzięki temu zwiększyć ich dostępność dla inwestorów indywidualnych i poprawić płynność obrotu nimi (zwiększenie wolumenu obrotu). Drobni inwestorzy nie lubią kupować drogich akcji, więc spółka wykonuje split swoich akcji tak, że na przykład jedna akcja o wartości 100 zł, zamieniana jest na dziesięć akcji, po 10 zł każda.

Resplit - jest to zwiększenie wartości nominalnej akcji poprzez ich scalenie. Resplit spółki stosują w celu zwiększenia wartości nominalnej akcji a co za tym idzie zwiększenia ceny akcji notowanych - zabieg jest odwrotnością splitu.

Splity i resplity akcji nie niosą ze sobą zmian wartości portfela i mogą być przez ich właścicieli ignorowane (choć warto wiedzieć, że się odbyły). Warto też wiedzieć to, że split jest najczęściej oznaką pozytywnych tendencji w spółce - akcje znacznie wzrosły na wartości. Gorzej, gdy spółka dokonuje resplitu. Najczęściej świadczy to o bardzo niskiej wycenie akcji i spółka, aby wydostać się z poziomów groszowych jest zmuszona do scalenia akcji.

Wezwanie do sprzedaży 

Polega na ogłoszeniu przez akcjonariusza zamiaru zakupu określonej ilości akcji własnej spółki.

Jako że obecność na giełdzie to oprócz niezaprzeczalnych korzyści (pozyskanie środków na dalsze finansowanie firmy, podniesienie jej prestiżu itd.), to także koszty i niedogodności. Problemem dla zarządu mogą być koszty finansowe, konieczność upubliczniania wrażliwych informacji biznesowych, czy konieczność współpracy z akcjonariuszami. Spółka, która nie podźwignie ciężaru wszystkich wymaganych regulacji może rozważyć wyjście z giełdy. Najczęściej jednak wezwanie jest konsekwencją fuzji lub przejęcia spółki przez inną firmę.

Ustawa mówi, że cena proponowana w wezwaniu nie może być niższa od średniej ceny rynkowej z okresu 6 miesięcy poprzedzających ogłoszenie wezwania, a w przypadku wezwania skutkującego przekroczeniem 66% ogólnej liczby głosów w spółce również nie niższa niż średnia cena rynkowa z okresu 3 miesięcy bezpośrednio poprzedzających ogłoszenie wezwania. Inwestorzy mogą - ale nie muszą, jeśli cena ich nie satysfakcjonuje - odpowiedzieć na wezwanie. Dlatego też operacja wycofania się z rynku, nierzadko się przedsiębiorcy nie udaje. Wzywający może się z faktem niskiego odzewu (jeżeli taka sytuacja ma miejsce) pogodzić, lub może podnieść cenę skupu i spróbować ponownie zachęcić udziałowców do zbycia akcji.

Posiadacze akcji mogą jednak zostać zmuszeni do sprzedaży swoich akcji. Ma to miejsce w sytuacji gdy na wezwanie do sprzedaży akcji odpowie większość inwestorów i wzywający przekroczy próg 90 proc udziałów w spółce. Wówczas w ciągu 3 miesięcy od dnia przekroczenia tego pułapu może skorzystać z opcji przymusowego odkupu, a wtedy ci, którzy nie sprzedali papierów, nie mają już wyjścia i muszą to uczynić.

Skup akcji własnych     

 

Skup akcji własnych (buyback) to kolejna operacja na akcjach, jaką może przeprowadzić spółka.   

Upublicznienie informacji o planowanym skupie niemal zawsze skutkuje (przynajmniej krótkotrwałym) wzrostem cen akcji spółki. Warto jednak zadać sobie nieco trudu i sprawdzić na jaki cel zarząd zamierza przeznaczyć pozyskane akcje, a może to być:

  • zaoferowanie ich do nabycia pracownikom,
  • realizacja za ich pomocą programu opcji menedżerskich,
  • dalsza ich odsprzedaż,
  • zamiana akcji spółki za akcje spółki przejmowanej,
  • umorzenie.

Naturalnie dla akcjonariuszy mniejszościowych najatrakcyjniejszą jest pozycja ostatnia, a więc sytuacja, kiedy przedsiębiorstwo skupuje własne papiery w celu ich umorzenia. Zabieg taki nie tylko wpływa korzystnie na takie wskaźniki jak: ROE (Return on equity - Rentowność kapitału własnego), czy C/Z (cena do zysku), ale też przynosi poprawę w postrzeganiu przedsiębiorstwa przez branżę.

Ponadto wykup akcji zazwyczaj jest sygnałem dla inwestorów, że spółka jest niedowartościowana (a zaproponowane warunki - cena i zadeklarowana ilość akcji - mogą nieco powiedzieć o skali zjawiska).

*** Więcej na temat skupu akcji własnych w osobnym artykule. ***

Dywidenda

Największym (obok wynikającego z korzystnej procentowej zmiany kursu akcji) zyskiem dla udziałowców (z tytułu posiadania akcji spółki) jest dywidenda.

Dywidenda jest częścią zysku netto spółki, którym zechce się ona podzielić z akcjonariuszami. Decyzja o wypłacie (bądź nie) dywidendy, oraz jej wysokości, zostaje podjęta na zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu akcjonariuszy danej spółki.

Dla pojedynczego inwestora najważniejszymi kwestiami jest to, kiedy dywidenda jest wypłacana, czy spółka robi to regularnie oraz jaka jest jej wysokość (wielkość procentowa).

*** więcej o dywidendach w osobnym artykule ***

Wady i zalety, czyli Tak/Nie ale...

Wady i zalety posiadania akcji są wadami i zaletami obracania nimi na rynku. Oto kilka z nich:

Na giełdzie można się dorobić

Pierwszy i najważniejszy to zysk, jaki osiągniemy w chwili sprzedaży naszych akcji, z tytułu ich korzystnego kursu. Dodatkowo, jeżeli jesteśmy posiadaczami akcji spółek dywidendowych (takich, które w przeszłości wypłacały dywidendy swoim akcjonariuszom), to mamy szanse (często pewność), że i tym razem spółka podzieli się z własnymi udziałowcami wypracowanym przez siebie zyskiem. 

Krańcowo odmienną sytuacją jest, kiedy stracimy część (całość?!) zainwestowanych w akcje pieniędzy. Nie każdy potrafi poradzić sobie z negatywnymi emocjami, jakie z pewnością zaleją go w tej ciemnej godzinie. Jeśli kwota była niewielka, a sama sytuacja nauczyła nas czegoś pożytecznego, to prawdopodobnie będziemy potrafili wytłumaczyć sobie to zdarzenie w zdroworozsądkowych kategoriach. Znane są jednak historie tych, którzy nie potrafili otrząsnąć się po ciężkiej stracie.

*** O najczęstszych błędach popełnianych przez inwestorów (nawet tych długoletnich), w osobnym artykule. ***

Na giełdzie zarabiają tylko eksperci

Przed przystąpieniem do gry należałoby przyswoić sobie kilka niezbędnych pojęć i metod oceny branży i konkretnych spółek. Do czasu, kiedy nauczy się stosować w praktyce wnioski wynikające z fundamentalnej analizy spółek, początkujący inwestor może skorzystać z analiz (i zaleceń) biur maklerskich, czy niezależnych traderów. Podglądać innych graczy można, i należy, nawet kiedy już samemu przeprowadza się odpowiednio profesjonalne wyceny analityczne spółek (dane historyczne, zestawienia, porównania - są dostępne na dziesiątkach portali finansowych). 

Podsumowując: Na giełdzie zarabiają tylko eksperci. OK; stań się ekspertem. Jeśli lubisz poznawać nowe rzeczy, to GPW jest nową rzeczą, a może stać się źródłem dochodów. 

To zabiera czas

Jak każda czynność, gra na giełdzie zabiera czas. Wybór odpowiedniej spółki; analiza jej sytuacji bieżącej, ocena potencjału (a wszystko to w otoczeniu wskaźników makroekonomicznych i branżowych) - to czas i wysyłek, które moglibyśmy spożytkować gdzie indziej. Tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy gdybym nie "stracił" tego czasu na inwestowanie, to wykorzystałbym go z pożytkiem dla siebie (i innych?) gdzie indziej? Wycinając z czasu spędzanego przed ekranem telewizora, możemy poświęcić się czynności, która w pewnym momencie stać się może naszym podstawowym źródłem utrzymania. Posiadając akcje 3-5 spółek, spędzimy zaledwie kilkanaście minut dziennie na gospodarowaniu nimi.

Udziałowiec jest współwłaścicielem firmy.

Posiadając akcje przedsiębiorstwa stajemy się niejako jego współwłaścicielem. Jeżeli firma jest bliska naszemu sercu - bo na przykład jako nastolatek zagrywaliśmy się w gry PC, tworzone w jej studiach, lub może auto danej marki było pierwszą maszyną, jaką dane nam było prowadzić - to mogąc dziś posiadać "kawałek" tego przedsięwzięcia, czujemy się wyjątkowo. To przyjemne u czucie. Często, posiadając akcje szanowanej przez nas firmy, "zmuszeni jesteśmy" poznać (na podstawie analizy fundamentalnej) wiele ciekawych faktów, których wcześniej nie znaliśmy. Jest to wiedza fachowa, którą to w odpowiednim towarzystwie będziemy mogli zabłysnąć, lub chociażby oddzielić prawdę od "prawdy", kiedy następnym razem dane nam będzie posłuchać "internetowego mędrca". To na plus.

Prawda jest jednak taka, że nasz procentowy udział prawdopodobnie jest na tyle mały, że wręcz nic nie znaczy. Firma planuje, realizuje, wypuszcza nowe produkty, wstrzymuje lub unowocześnia inne; a wszystko to bez radzenia się nas w jakiejkolwiek kwestii. Możemy tylko biernie śledzić tok wypadków.

Ta atmosfera, te emocje   

                         

Granie na giełdzie może uzależniać! Sprawdźmy; jest ryzyko? Jest! Szansa na wygraną? O tak! Element konkurencji? Zdecydowanie! 

Jesteś giełdowym inwestorem? Kiedy ostatni raz sprawdzałeś kurs posiadanych przez siebie akcji: trzykrotnie w ciągu ostatniego kwadransa? Poszedłbyś ze swoją dziewczyną na przedstawienie, które tak bardzo lubi, ale inni widzowie mogą zareagować w nieprzyjemny sposób, kiedy po raz kolejny wyciągniesz telefon, aby sprawdzić aktualne notowania i wydać odpowiednie polecenia kupna/sprzedaży? Jeżeli te i podobne scenariusze pisze twoje własne życie, to znak, że możesz być fanatykiem giełdy (albo agresywnym spekulantem :).     

Gra na giełdzie wbrew temu, co twierdzą niektórzy ("Jeśli zastosuję wnioski z analizy fundamentalnej do wyboru odpowiedniej spółki, a analiza techniczna powie mi dokładnie kiedy się wstrzelić z kupnem, to nic nie może stanąć między mną, a przyszłymi zyskami z inwestycji"), niesie ze sobą wiele niewiadomych (emocje inwestorów, asymetria informacji, ...nieczysta gra). Nie należy nazywać inwestowania na GPW hazardem, ale w każdym danym czasie istnieją na rynku spółki, które z niezrozumiałych (dla większości inwestorów) przyczyn są niedowartościowane lub przewartościowane, a "odgadywanie", kiedy giełda doceni pierwsze lub zdroworozsądkowo potraktuje te drugie bywa dziedziną "nienaukową".

Jeśli giełdowe zmagania dzieją się kosztem (do niedawna uporządkowanego) życia osobistego i rodzinnego, to należałoby się zorientować w sytuacji i zastanowić nad nią.

Na koniec coś bezspornie na minus

Poniżej wymienię kilka praktyk jednoznacznie nieuczciwych (bądź "tylko" nieetycznych), które występują na rynkach finansowych, lub w ich otoczeniu, a są to:

Nierówny dostęp do informacji (asymetria informacji)

Asymetria informacji nie jest sama w sobie czymś złym; ona po prostu jest. Zdarza się jednak, że informacja niejawna zostanie wykorzystana celem uzyskania korzyści osobistej (kosztem innych). 

Życzylibyśmy wszystkim równych szans i "niech zwycięży lepszy", ale występują przypadki, kiedy zwycięża ten, kto wie lepiej i/lub wcześniej od pozostałych.

Kto wie lepiej, i wie jako pierwszy? Zarząd. To zarząd ustala strategię dla firmy i decyduje i jej rozwoju. Planuje połączenia, przejęcia, premiery swoich usług i produktów, otwarcia nowych fabryk, czy instytutów badawczych. Upublicznienie takich informacji zazwyczaj powoduje zmiany kursu akcji spółki, więc odpowiednio wcześniej poinformowana osoba, mogłaby z korzyścią dla siebie wyzyskać taką wiedzę. Inna uprzywilejowana grupa osób to urzędnicy odpowiednich sektorów. 

Dezinformacja

Zdecydowana większość nowych uczestników giełdy (z racji tego, że im samym brak jest jeszcze niezbędnej wiedzy i doświadczenia w inwestowaniu) kieruje się wskazówkami rozmaitych analityków i "wyroczni". W porządku, jeżeli tylko się upewniają co do swoich typów, ale jeśli ślepo ufają w te "przepowiednie" to mogą zostać zwiedzeni. Nie wszyscy dziennikarze i analitycy są ludźmi uczciwymi i bezinteresownymi, trafiali się tacy, którzy czerpali korzyści z wprowadzania w błąd swoich czytelników/słuchaczy.    

Kanały telewizyjne, gazety, portale, internetowe fora (to osobny temat); rzesze dziennikarzy finansowych chcą wykonywać swoją pracę (chcą otrzymywać wynagrodzenie), a więc piszą - często zwyczajnie nie ma o czym, a nie wypada się powtarzać. Zdarza się więc, że analizy i artykuły są z gatunku "historii alternatywnych". Znane są anegdoty o długotrwałym graniu (z powodzeniem) wbrew analizom tego czy innego autorytetu.

Należy nauczyć się rozpoznawać pewne zabiegi stosowane przez nieuczciwych (lub tylko nierzetelnych/niedoinformowanych) dziennikarzy. Przede wszystkim, zapamiętać autora nietrafionych prognoz i jeżeli "ratio" (stosunek jego typów trafionych do nietrafionych) będzie niekorzystne, to proponuję skreślić takiego doradcę (a może grać wbrew jego zaleceniom :).

Sztuczna zmiana wolumenu obrotu akcjami

Proceder polega na tym, że kilka osób (czasem tylko dwie, lub nawet jedna) sprzedaje sobie po kolei akcje tej samej spółki, za każdym razem podwyższając nieco jej wartość. Do tego kręgu podłączają się znęceni perspektywą zysku, nieświadomi mającego miejsce procederu inwestorzy. W pewnym momencie - może to być dłuższy cykl wzrostowy z wieloma (sztucznie wywołanymi) korektami - oszuści wyzbywają się akcji, których kurs został nieuczciwie zawyżony. Szczególnie podatny na manipulacje jest rynek NewConnect (małe, i "nierozpracowane" jeszcze przez inwestorów, spółki). 

Nagłe zmiany kursu akcji, przy znacznym wzroście ich obrotu w sytuacji, kiedy na rynku nie pojawiły się nowe informacje (plany, wyniki finansowe) dotyczące spółki, powinny być znakiem ostrzegawczym dla obserwatorów.

Bez obaw! Nad prawidłowym funkcjonowaniem GPW czuwa Komisja Nadzoru Finansowego

KNF ma uprawnienia monitorowania i dyscyplinowania spółek notowanych na krajowej Giełdzie Papierów Wartościowych. Zbiera materiały na temat podejrzanych zdarzeń i transakcji na rynku akcji, by następnie skierować je do prokuratury wraz z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Oprócz swojej roli "żandarma", pełni też funkcję informacyjną (raporty, ostrzeżenia), edukacyjną (seminaria, szkolenia) i legislacyjną - przygotowuje kompletne projekty oraz opiniuje akty prawne przygotowane przez Ministerstwo Finansów (sama nie posiada inicjatywy ustawodawczej).

Manipulowanie kursem akcji nie jest trudne (przynajmniej w teorii), ale nie jest też trudne wykrycie tego rodzaju zabiegów, zaś kary przewidziane przez polskie prawo są wystarczająco surowe; pozbawienie wolności od trzech miesięcy do 5 lat, bądź grzywna: do 5 milionów złotych. Zostałeś ostrzeżony :)

PODSUMOWANIE

Zalety (w co wieży wielu) przeważają wady, trzeba jednak inwestować z głową.

Należy poznać niezbędne minimum pojęć i technik podstawowych. Analiza fundamentalna spółki, i jej uboższa siostra; analiza techniczna, pomogą nawet tym, o świetnej intuicji. 

Dobrze jest znać się odrobinę na psychologii (a co najmniej bywać wśród ludzi). Zachowania inwestorów, w wielu przypadkach, podlegają wzorcom, a ich znajomość na pewno nam się przyda. 

Warto znaleźć sobie mentora. Osobę o wieloletnim doświadczeniu giełdowym, chcącą podzielić się z nami swoją wiedzą. Tylko, proszę, nie łapcie się pierwszej osoby, która ochrzci się mianem wyjadacza. Branżowe fora pełne są samozwańczych ekspertów; po owocach ich poznacie - jeżeli jest chętny pomóc, a historia jego giełdowych operacji świadczy na jego korzyść, to z wdzięcznością przyjmijcie wyciągniętą dłoń. Nie jesteś pewien; postaw na pewniaka - ludzie, którzy na giełdowym parkiecie wyrobili sobie nazwiska (i zarobili tony pieniędzy) często chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami (czy to pisząc książki, czy też nagrywając podcasty), grzech nie skorzystać.   

Nie graj chciwie - każda szansa na zysku, niesie ze sobą również widmo straty. 

Rozważaj "okazje". Nie inwestuj w nie wszystkich swoich środków (dywersyfikuj swój portfel akcji). 

Sztuką jest, aby umieć minimalizować straty (na pewno będziesz miał okazję), a więc zrezygnować z gry w odpowiednim (z góry zaplanowanym!) momencie. Nie każdy tak potrafi; wielu łudzi się nadzieją na  odmianę kursu, nazywając aktualne spadki "głęboką korektą" we wciąż, ich zdaniem, mającym miejsce trendzie wzrostowym. W skrajnym przypadku; kiedy akcje warte są zaledwie ułamek tego, za co zostały niegdyś nabyte - inwestor nie wyzbywa się ich (ryzykując, że za chwilę nie będą warte zupełnie nic), twierdząc, że za grosze to nie warto je sprzedawać, a "kto wie, co będzie". Najczęściej jednak, jeżeli dziś jest źle (i trend trwa od bardzo dawna), to jutro będzie tylko gorzej, a rynek, który na dobre odwrócił się od spółki nie ma w zwyczaju sobie o niej nagle przypominać i litościwie darowywać kolejną szansę.   

Stracisz wielokrotnie; nie zniechęcaj się! Z każdej wtopionej inwestycji wynoś wnioski na przyszłość. 

Wielu poważnych inwestorów traciło majątki zapominając o prostych zasadach dyktowanych zdrowym rozsądkiem. Uczymy się całe życie (również samokontroli).  

Życzę Ci wielu sukcesów!!

Czy ten artykuł był pomocny?
Tak
Nie